wtorek, 4 grudnia 2012

Schauma kontra Dove

Cześć ;)
Z racji tego, że nie poszłam na bardzo nudne wykłady i w dodatku jestem zmęczona po aerobicu, przychodzę do Was dzisiaj z porównaniem dwóch odżywek w sprayu ;)


Schauma krem i olejek kontra  Dove do włosów farbowanych. 



Producent: 

SCHAUMA 
Odżywka głęboko pielęgnuje łamliwe i rozdwajające się włosy i zapobiega ich łamaniu się. Intensywnie pielęgnująca formuła z cennym olejkiem arganowym i o zapachu wanilii wzmacnia włosy od wewnątrz. Rezultat to zdrowo wyglądające i pełne blasku włosy. Odżywka natychmiast ułatwia rozczesywanie włosów po umyciu szamponem. Nowa formuła z intensywnie pielęgnującymi proteinami oddaje włosom proteiny, które zostały utracone. 



DOVE 
Super lekka konsystencja dostarcza włosom zastrzyku nawilżenia i nadaje im wyjątkową miękkość i blask. Dwufazowa formuła odżywki Dove w sprayu na dwóch poziomach:- pierwsza zawiera Fibre Actives, która wnika do wnętrza struktury włosa, - druga faza zawiera filtr UV, który pomaga chronić kolor przed blaknięciem, dzięki czemu Twoje włosy będą lśniące, a kolor intensywny na dłużej. 


Cena

Schauma: w promocji zapłaciłam 10 zł                                                   Dove:  ok. 18 zł 



Opakowanie

Jak widać na załączonym obrazku ;)
Jedyne co mi przeszkadza w Schaumie to to, że nie widzę ile zużyłam produktu. W Dove wszystko pięknie i przejrzyście widać




Działanie 

SCHAUMA

Jeżeli chodzi o odżywki w sprayu ta sprawdziła się bardzo dobrze. Jedyna odżywka w sprayu, która nawilża włosy, pozostawia je wygładzone miękkie w dotyku. To chyba zasługa olejków, które w sobie zawiera. Tego rodzaju odżywki stosowałam zawsze jako coś lekkiego co może troszeczkę pomoc odżywce, którą wcześniej spłukiwałam, jaki jakby wspomagacz ;) Schauma pokazała, że potrafi sama działać ;) Super sprawdziła się na wakacje, kiedy myłam włosy po opalaniu, a jak wiemy słońce wysusza. 
Włoski po niej pięknie się rozczesują.
Ma swoje dwie wady. Pierwsza to opakowanie tak jak wcześniej pisałam, druga to taka, że trzeba uważać z aplikacją. Kiedy w wakacje miałam na głowie boba nieraz nie dwa przesadziłam z ilością produktu. Włosy były obciążone, a na drugi dzień tłuste. 
Zapach jest intensywny, trudny do opisania, ja tam żadnej wanilii nie wyczuwam, jednak podoba mi się ;)


DOVE

Mimo iż cena jest wyższa, odżywka jest dużo gorsza od Schaumy. Po raz kolejny sprawdziło się u mnie 'tanie nie znaczy gorsze". 
Po aplikacji nie zauważyłam żadnego odżywienia i nawilżenia, a kolor jak zmywał się tak zmywa się i po odżywce. Końce były suche i puszące się. Żadnego nabłyszczenia również nie zauważyłam. Plus za zapach i opakowanie  Pięknie pachnie i utrzymuje się naprawdę długo. 

 . 

wtorek, 30 października 2012

Vatika maska do włosów

Cześć ;)

Dzisiaj o masce od Vatiki. Moja wersja jest z oliwką i migdałami.
Maska przeznaczona jest do włosów suchych i matowych, ma za zadanie poprawić zniszczoną strukturę włosa, nawilżyć oraz zapobiec wypadaniu włosów.


Pojemność maski to aż 500 ml, jest to adekwatne do jej ceny bo ja za swoją zapłaciłam ok. 30 zł. 



Konsystencja gęsta, a nawet powiedziałabym, że ciężka ;)  Ma pomarańczowy kolor, aplikuje się trochę opornie po całych włosach. 

Przyznam się szczerze, że oczekiwałam cudów na głowie od tej maski... i  zawiodłam się. 
Pierwszą wadą jest zapach, maska pachnie dosłownie jak zwykłe mydło do rąk. Może gdyby naprawdę działała zapach nie był by jakąś wielką tragedią ( gorsze smrody trzymało się na głowie jak olejki indyjskie ;P ) jednak kiedy maska nic nie robi z włosami, zapach denerwuje mnie jakoś bardziej ;/  


Działanie

Włosy wypadają jak wypadały, nic w tym kierunki się nie zmieniło. 
Po zmyciu wydaje mi się jakbym miała bardziej wysuszone i szorstkie włosy, a nie nawilżone jak zapewnia producent. 
Mieszałam ja z żółtkiem i było jeszcze gorzej, Włosy były obciążone i matowe, a końce wysuszone. 
Kiedy zmieszałam ją z mleczną maską nawilżającą było dobrze, włoski były śliskie, nawilżone, jednak to zapewne działanie wyłącznie mlecznej maski. 

Na pewno nie zakupie jej ponownie, szkoda pieniędzy na taką ilość kosmetyku, który nie pomaga. 




Miłego dnia ;)




środa, 3 października 2012

Czym zabezpieczam końcówki?

Cześć ;)

Październik. Jeszcze niedawno były wakacje, a teraz powrót na uczelnie ;) Początek nie jest zły, zobaczymy jak będę płakać na sesji ;)

Dziś chciałam Wam pokazać, opisać, pochwalić produkty, które uratowały mi końcówki i służą mi do zabezpieczania ich. 

Podkreślić chcę również, że po każdym farbowaniu miałam problem z rozdwajającymi się końcówkami, no może nie do końca się rozdwajały, ale na końcówkach było mnóstwo takich małych, jasnych kropeczek. Trudno mi Wam to wyjaśnić, może część będzie wiedziała w czym rzecz, były to jednak  jakieś uszkodzenia. 



Serum na końcówki z Alverde



Bardzo go lubię. Ma przyjemny, świeży zapach, świetnie działa na końcówki. Są bardzo dobrze nawilżone i od kiedy go używam znalazłam tylko jedną rozdwojoną końcówkę, a moja ostatnia wizyta u fryzjera była 8 sierpnia :D tak, siedzę często na kanapie z nożyczkami i wypatruje zniszczone końcówki. Wracając do serum to zdecydowanie działa i pozytywnie wpływa na włoski ;)  


Serum wzmacniające z Biovax 




Tego pana niejedna już włosomaniaczka zna ;) Albo się go kocha albo nienawidzi ;) Kocham ;) 
Świetnie nawilżone i milutkie w dotyku końcówki, a także bardzo ładnie się błyszczą co jest dodatkową zaletą serum. I to nie jest tak, że nałożę na mokre włosy, wyschną i ma się wrażenie, że tak naprawdę nic się nie nałożyło... nieee, po aplikacji tego serum mam odruch głaskania swoich końcówek gdyż są śliskie i mięciutkie ;) produkt ten ma silikonową konsystencje i po aplikacji czuć to na włosach, jednak z czystym sumieniem mogę napisać, że nie czuć aby włosy przez to były obciążone, o nie :)



OROFLUIDO, eliksir do włosów z olejem arganowym


Olejek ten kupiłam w zakładzie fryzjerskim, poszłam z zamiarem kupienia czegoś innego, a wróciłam z eliksirem ;)
Na początku aplikowałam go na całe włosy, jednak strasznie obciążał, wyglądałam jak zmokła kura, a cała objętość włosów gdzieś, nagle ulatywała. Nie chciałam jednak z niego zrezygnować bo w końcu za 5 ml zapłaciłam 10 zł więc postanowiłam zabezpieczać nim tylko końcówki. I wyszło mi to na dobre. Eliksir sprawdza się na bardzo suchych końcach. Dobrze je wygładza, nic się nie puszy i ładnie lśnią. Jednak służy mi on dosłownie do zabezpieczania końcówek. Nie czuje żeby jakoś działał na nie. Zawiera w sobie silikony, a ja je potrzebuje, żeby bronić się nimi przed mechanicznymi uszkodzeniami włosa ;)



I na koniec chciałam pokazać Wam cudowną sukienkę mojej koleżanki, która jest na sprzedaż !!;) 
Idealna na bale, wesela, studniówki itp.  :D Poniżej link do aukcji: 




wtorek, 11 września 2012

Alverde und Balea ;)

Cześć ;)
Odkąd zaczęłam interesować się więcej pielęgnacją włosów i wypatrywać nowości w kosmetykach  trafiłam na dwie niemieckie marki Alverde oraz Balea. Pierwsza mniej znana, druga już bardziej ;) Korzystając z okazji wyjazdu mojej siostry do Niemiec poprosiłam o kilka kosmetyków. I takim sposobem w mojej łazience zagościł olejek do włosów oraz serum z Alverde, a także maska z Balea od kuzynki, która mieszka w Niemczech ;) 
Jak wspomniałam wcześniej markę Balea miałam okazję poznać i przetestować w poprzednim roku, kiedy pracowałam za granicą. Osobiście uwielbiam kosmetyki tej firmy, jednak nie wszystkie. Wszystkim, którzy uwielbiają intensywne, mocne i słodkie zapachy polecam balsamy, szampony, żele pod prysznic oraz kosmetyki do pielęgnacji twarzy, które naprawdę działają. Moja mama również używała i nadal używa kremy na dzień i na noc do skóry dojrzałej i stwierdza, że są rewelacyjne ;)
Odżywek i masek tej firmy osobiście nie lubię. Charakterystyczny, intensywny zapach jest, ale o działaniu raczej nie ma mowy ;) 
Ogromną zaletą Alverde oraz Balea jest duży wybór porządnych oraz naturalnych kosmetyków za naprawdę niewielkie pieniądze ;) Jednak te niewielkie pieniądze wydajemy wtedy kiedy kupujemy za granicą w drogeriach DM, sprawdzając ceny w internecie, zdziwiłam się, że są często za wysokie. 

Poniżej kilka słów na temat olejku, serum oraz maski ;)


Kosmetyki Alverde nie zawierają konserwantów, silikonów, olejów mineralnych, emulgatorów PEG, oparte są na roślinnych składnikach z kontrolowanych upraw. To chyba najlepsza wiadomość na osób, które całkowicie wyeliminowały silikony z pielęgnacji swoich włosów ;)


Olejek do włosów migdał i argan. 


" Olejek rewelacyjnie regenerujący zniszczone włosy. Dzięki zawartości oleju arganowego, wyciągu z migdałów oraz ekstraktu z korzenia łopianu olejek odżywia skórę głowy oraz sprawia, że suche i łamliwe włosy stają się odpowiednio nawilżone i odzyskują jedwabisty blask. "




Konsystencja oczywiście oleista, jednak nie jest on ciężki i gęsty, raczej lekki olejek, który łatwo aplikuje się dlatego nałożony na suche końce włosów nie obciąża ich.



Olejek jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość aby całe włosy były naolejowane od czubka głowy aż po same końce ;)

Pojemność: 50 ml
Olejek może być nakładany na różne sposoby. Na suche włosy oraz skórę głowy i pozostawiony na całą noc, po umyciu szamponem nałożony na mokre i oczyszczone włosy na 2 godzinki i następnie zmyty, oraz jako zabezpieczenie na końcówki włosów. W każdym przypadku sprawdza się rewelacyjnie ;)
 Bardzo wygodna pompka, która ułatwia nałożenie olejku ;)

Osobiście pokochałam! ;)
- olejek cudowanie nawilża włosy oraz końcówki, które są mięciutkie i miłe w dotyku
- brak puszącej się czupryny, lecz wygładzone i miękkie włosy
- świetny do zabezpieczania samych końcówek oraz przed prostowaniem włosów ( u mnie sprawdził się doskonale gdy moje włosy zostały potraktowane prostownicą kiedy szłam na wesele)
- nie obciąża włosów
- lekko zmywa się podczas mycia 
- nakładany na skórę nie podrażnia jej
- ma przyjemny zapach, lecz ja nie wyczuwamy zapachu migdałowego, a raczej nutkę mięty ;)

Wady? Oczywiście dostęp do olejku, a także polska cena ;)



Serum do włosów suchych i zniszczonych



"Rewelacyjne odżywcze serum do włosów. Dzięki specjalnym składnikom serum zapewnia szorstkim i przesuszonym końcówkom głębokie nawilżenie. Olejki z winogron i z awokado pielęgnują, wygładzają i wzmacniają wymagające i łamliwe włosy." 

Pojemność: 30 ml
Konsystencja rzadka, koloru białego. Zapach przyjemny i świeży  tak jak w olejku z nutką mięty ;)
Serum posiada również wygodną pompkę, która ułatwia aplikacje. Jest wydajne, niewielka ilość roztarta w dłoniach wystarcza na zabezpieczanie końcówek. 

Działanie: 
Jakieś 3 tygodnie temu postanowiłam na moich włosach zrobić sobie blond pasemka. Oczywiście udałam się do fryzjera. Pasemka są bardzo cieniutkie i robione były co druga warstwa, jednak i tak pozostawiły małe spustoszenie na włosach. Stały się cieniutkie i takie jakieś piórkowate. I wtedy akurat siostra przywiozła mi serum, które od razu użyłam. Przede wszystkim końcówki po farbowaniu nie rozdwoiły się ani nie łamały! Mimo zastosowanego rozjaśniacza na moich włosach, końce w dotyku są miękkie, gładkie i wręcz takie śliskie ;) Jeżeli po drugim farbowaniu, które będzie za 2 miesiące, końce włosów będą nadal w takim stanie to uznam serum za mój KWC ;)

Brzoskwiniowa maseczka do włosów.


Jej zadaniem jest wygładzić i dodać blasku włosom. Również jest kosmetykiem, który nie zawiera silikonów.


Konsystencja dość rzadka, jednak aplikacja nie jest wcale taka straszna jak mogłoby się wydawać ;)
Jeżeli chodzi o jej działania to wcale dobrze się nie spisała. Po zmyciu włosy są troszkę wygładzone, jednak gdzieniegdzie końce odstają od całości. Wcale nie nabłyszcza, lecz trochę nawilża. Maska o średnim działaniu, bardzo podobna w działaniu i konsystencji do maski Gloria. 



Pomimo tej maski nadal uwielbiam Balea, a już niedługo dowiecie się dlaczego ;)




Paaa ;)










piątek, 3 sierpnia 2012

Olej kokosowy

Cześć ;)
Leje...
nie wychodzę dzisiaj z mieszkania, nie dam rady. Stwierdziliśmy wspólnie z M., że mamy jakiegoś ostatnio strasznego pecha ;( wszystko sie sypie ( i wcale nie chodzi tutaj o nasz zawiązek). Zamówiłam sobie pierwszy półprodukt z ZSK i nie doszedł do mnie, a raczej doszedł tylko panie na poczcie nie chciały mi oddać mojej paczki. Upierały się przez ok. 2 tygodnie, że moja paczka gdzieś się zapodziała, kazały podać numer telefonu oraz przyjść 1 sierpnia, może do tego czasu się znajdzie i co słyszę w okienku?! " Paczka została odesłana z powrotem do sklepu " ehhhh.Wracając do domu jakiś pajac nie chciał zjechać na bok i w ten tradycyjny sposób musieliśmy wymienić lusterko, które dzisiaj w nocy kolejny pajac nam je zdewastował. Opadają ręce...
Koniec użalania się, jednak musiałam się gdzieś wygadać ;)

Olej kokosowy 


Olejowanie włosów to już dość dobrze znana metoda pielęgnacji włosów. Dla mnie to temat rzeka. Metoda ta jest dość dobrze już znana więc uważam, że nie ma sensu tego powielać. Zawodowe włosomaniaczki i różne strony rozpisują się na ten temat w rzetelny i konkretny sposób. Ja chce tylko pokazać jak działa na moje włosy olej, ale i nie tylko na włosy;)

Może zacznę od tego, że pierwszy olej zaaplikowany na moje włosy to właśnie olej kokosowy. Nie byłam z niego tak zadowolona jak z tego teraz. Kupiłam poprzedni w Piotrze i Pawle za 50 zł, taki mały słoiczek. Jedyną zaletą oleju był zapach. Przeczytałam gdzieś, że zapach prawdziwego kokosu utrzymuje się wtedy kiedy olej tłoczony jest na zimno, a bardzo rzadko spotkać takie oleje. Jeżeli jednak komuś zależy na zapachu to właśnie w Piotrze i Pawle taki znajdziecie- cena odstrasza. 


Do naszej dyspozycji jest aż 500 ml oleju kokosowego za ok. 20 zł! Same widzicie różnice między pierwszym a drugim olejem :D


Moc olejku jest niesamowita, a jego właściwości są ogromne. Ja używam go do:

- olejowania włosów

Mimo iż sparzyłam się na oleju kokosowym postanowiłam, że powrócę do niego i dam mu jeszcze jedną szansę. I nie zmarnował jej ;)
Włosy olejuje przed każdym myciem, nie raz czy dwa razy na tydzień, tylko za każdym razem gdy mam umyć włosy. Kiedy pozostawiam go na cała noc smaruje olejem włosy suche, jeżeli pozostawiam olej  na kilka godzin, smaruje włosy mokre. I widzę różnicę w tym. Kiedy włosy są mokre olej zostaje wręcz wsiąknięty we włosy.
Moim zdaniem olej kokosowy bardzo dobrze nawilża włosy i odżywa i odżywia je. Mam klasycznego boba  i często te krótsze włosy z tyłu głowy puszą się. Olej znakomicie sobie z tym poradził. Włosy są mięciutkie i wręcz lejące się. Smaruje nim skalp, następnie końcówki i na koniec to co zostanie mi na dłoni rozprowadzam na całe włosy. Zauważyłam również, że włosy mniej wypadają. Aplikując olej Alterra moje dłonie były całe we włosach, wypadały strasznie. Teraz smarując olejem kokosowym ręce są czyste, nie ma żadnych włosów klejących się do rąk.



- do metody OCM, a czasami po prostu samym olejem usuwam makijaż


Metodę OCM stosuje tylko raz w tygodniu. Moja skóra nie przyjmuje dobrze oleju ;( każdego dnia budziłam się z nowym bublem na twarzy i nosie. Kiedy zrezygnowałam z codziennego oczyszczania skóra wróciła do normy. Teraz kiedy idę zmyć makijaż, sięgam po kosmetyczne płatki, które moczę w letniej wodzie. Następnie na płatki leje odrobinę oleju i  przemywam oczy ;) cienie, eyeliner czy tusz w mgnieniu oka znikają :) następnie myje całą twarz żelem do mycia ;)

- zdarza się, że użyje go jak balsam do ciała

Fajnie sprawdza sie na ramionach i po opalaniu. Zauważyłam, że nie działa tak dobrze na skórę łydek. Wręcz kompletnie jej nie nawilża. A szkoda.

- a także staram się wypić dziennie jedną łyżkę, a może jednak starałam się :D 

Ponoć działa wtedy bardzo dobrze na zęby, odporność i sylwetkę. Zmusiłam się kilka razy do wypicia jednak po kilku minutach źle się czułam, było mi niedobrze, nie mogłam nic zjeść przez pół dnia.




500 ml to dośc duża ilośc oleju, która pozwala nam na wykorzystanie go do różnych rzeczy. Możemy go dodawać do masek, olejować nim włosy, smarowac ciało, płukać zęby, spożywać jako suplement itp. ;) 
Jedna butla oleju kokosowego może nam zastąpić całą gamę kosmetyków do pielęgnacji skóry ;)  czyż to nie cudowne?! ;)
Planuje zrobić taką akcję stosowania oleju kokosowego przez cały miesiąc, zastępując nim wszystkie  możliwe kosmetyki do ciała :) ale to jeszcze nie teraz ;)



Miłego dnia ;**


środa, 1 sierpnia 2012

Moja armia ;)

Witajcie Kochane, 
Jak zwykle na początku trochę o pogodzie, samopoczuciu, wolnym czasie i innych pierdołach :)
Pogoda od kilku dni rozpieszcza Legnicę ;) Jest gorąco i świeci cały czas słońce. W sobotę wybraliśmy się z M. nad jezioro do Kunic. Nie zachwycam się jednak tym miejscem, jezioro ładne, zadbane, jednak nie ma jako takiej plaży, a szkoda ;D Jutro również zapowiadają się upały, a ja mam w planach namówić M. na kolejny wypad ;) pływać nie potrafię, ale za to opalanie nieźle mi wychodzi :D:D 

Dzisiaj post o mojej armii czyli żołnierzach, którzy intensywnie walczą pod moim dowództwem o stan moich włosów ;) 
I tak się przedstawia: 

\
Nie będę dzisiaj opisywać każdego po kolei bo post byłby męczący i zdecydowanie za długi. Ja lubię czytać konkrety więc postaram się każdego dnia, o ile życie mi na to pozwoli, napisać kilka konkretów na temat każdego produktu :) Podkreślę tylko, że moja pielęgnacja oparta jest na modnej w tym czasie eliminacji silikonów ;) ale widząc powyższe zdjęcie każda włosomaniaczka pewnie już to zauważyła ;)

I tak dzisiaj, idąc od lewej, na pierwszy odstrzał idzie znana wszem i wobec Alterra MASKA NAWILŻAJĄCA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH GRANAT I ALOES- bogata i świeża pielęgnacja.


  • Maseczka została stworzona do tego aby intensywnie nawilżyć zniszczone i suche włosy. 
  • Oczywiście nie zawiera silikonów, syntetycznych barwników, substancji zapachowych, konserwujących oraz pochodzenia zwierzęcego
Opakowanie zawiera 150 ml produktu. 
Jako maska, którą powinno używać się 1 x w tygodniu uważam, że nie jest wydajna. Mi wystarczy na ok. 5 aplikacji czyli wychodzi, że na 5 tygodniu, jednak ja używam ją do 2 x w tygodniu więc dla mnie jest nie wydajna. Minus dla ciebie kochana!

Konsystencja 
Dość gęsta, koloru białego. Idealnie aplikuje się na włosy, nic nie ma prawa spłynąć nam z łapek czy z włosów :)

Działanie
Uuu i to na co wszyscy zawsze czekamy :D

Wg Kamy czyli wg mnie działa ;) Osobiście uwielbiam tę maskę i niedługo lecę do Rossmanna po kolejną tubę :) 
Maska świetnie nawilża włosy. Ja akurat mam wysuszone tylne partie włosów. Boki są w miarę nawilżone jednak włosy z tyłu są sianowate i odstają. Ratunkiem na to jest ta maska. Doskonale je nawilża, sprawia że są ujarzmione i na swoim miejscu :) I zauważyłam, że również poprawia kondycję, ponieważ po nałożeniu innej maski czy odżywki włosy nadal się nie puszą i nie są suche. Bałam się, że efekt, który uzyskuje będzie odczuwalny tylko i wyłącznie po nałożeniu Alterry jednak tak nie jest  :)

Zapach: Trudno mi określić, ale wydaje się dość słodki i przyjemny. 
Cena: ok. 8 zł
Dostępna tylko w sieci Rossmann 



Dziękuje za uwagę i do następnego posta :)

buziaki ;*! 


czwartek, 28 czerwca 2012

Clean&Clear, farba L'oreal Paris, Preference P67

Hej Kochane :)
Oficjalnie mam już wakacje ;) ostatni wpis dzisiaj zdobyłam, było ciężko bo musiałam czekać od 12:30 do 16:30 paranoja... Czy tylko ja uważam, że moja uczelnia jest jakaś dziwna? Profesor, na egzamin, kazał wszystkim przynieść książki i z nich korzystać przez 50 minut, wszyscy zadowoleni po egzaminie, gdyż każdy oddał zapełnione kartki, były dość proste pytania, a tu dzisiaj bach  80% studentów dostało 2...  Zresztą nieważne, ja zaliczyłam i to się liczy :) chociaż musiałam wyżalić się trochę na szkołę :D


Dziś przychodzę do Was z małą recenzją kremowego żelu do oczyszczania twarzy ;)

Clean & Clear Oil Free głęboko oczyszczający kremowy żel do mycia twarzy. 



Producent: 
Głęboko oczyszczający kremowy żel do mycia twarzy głęboko i skutecznie oczyszcza  skórę i pory, usuwając brud, tłuszcz i zanieczyszczenia , nie zatykając porów. Zawiera specjalny składnik i dlatego stosowany codziennie  pomaga zapobiegać powstawaniu pryszczy i wyprysków. Uczucie lekkiego mrowienia oznacza, że Twoja skóra została dokładnie oczyszczona. Poczujesz, że jest gładka, odświeżona i naprawdę czysta. 

Moja opinia: 
Przyznam szczerze, że nie mam swojego ulubionego kosmetyku do oczyszczania twarzy i za każdym razem kupuje inny :)
Na początku trochę o plusach. Krem faktycznie dobrze oczyszcza twarz,  ma bardzo intensywny, miętowy zapach, który powoduje, że czujemy  przyjemną świeżość. Po jego zastosowaniu żadna "niespodzianka" nie wyskoczyła mi na twarzy, nie było również żadnych suchych skórek, więc do plusów należy zaliczyć to, że nie wysusza skóry. To, że jej nie wysusza nie oznacza, że jakoś specjalnie nawilża. Osobiście nie położyłabym się spać bez kremu :) Czy przeciwdziała wypryskom, pryszczom?  szczerze odpowiadam, że nie wiem :) nie mam tego typu problemów więc trudno mi jest wypowiadać się na ten temat. Rzeczywiście skóra po zastosowaniu kremowego żelu jest gładka i czysta ;) 

Jego minusem dla mnie jest to, że się nie pieni, może dlatego, że ja po prostu lubię oczyszczać twarz pianą, która wytwarza się, jednak tu tak nie jest i troszkę mi to przeszkadza. A drugi minus to taki, że jak żel dostanie się do oczka to strasznie szczypie ;(
Pojemność : 150 ml
Cena: ok. 13 zł 

I jeszcze mała aktualizacja włosów. Od mojego drastycznego ścięcia minęło ok. 3 miesiące. Możecie je zobaczyć TUTAJ. Tam farbowałam farbą Garnier Color Sensation 4.60, która bardzo szybko zmywała się ;(





Wczoraj postawiłam na L'oreal. Efekt bardziej mi się podoba od Garniera, kolor jest intensywniejszy, zobaczymy jeszcze jak długo się utrzyma. Jednak nie pokrywa jednolicie, chociaż trudno się dziwić jak końcówki były czarne to dół będzie ciemniejszy.




Kama ;)







środa, 27 czerwca 2012

Nasza mała rocznica ;)

Dziś zupełnie niekosmetycznie ;) Świętowaliśmy naszą małą rocznicę z chłopakiem, a mianowicie dziś mijają 3 lata odkąd postanowiliśmy być razem ;*

Z racjo tego, że kochamy słodycze cały dzień był przepełniony słodkościami ;*




wtorek, 26 czerwca 2012

Żel ze świetlikiem lekarskim i aloesem- Flos lek

Hej Piękne :)
Pozytywne nastawienie wraca ;) Z racji tego, że mam już wakacje i dużo wolnego czasu, postanowiłam trochę zadbać o mojego bloga ;)

Moją zmorą są oczywiście cienie pod oczami ( fioletowe! ) oraz worki, które pojawiają się każdego ranka oraz każdego wieczoru po zmyciu makijażu. Była już Ziaja, gdzie recenzje możecie przeczytać TUTAJ, natomiast teraz pod odstrzał idzie Flos Lek, Żel ze świetlikiem lekarskim i aloesem do powiek i pod oczy.


Jak widać żel znajduje się w małym kartonowym pudełeczku, który zawiera takie informacje jak: 

Zastosowanie:
pielęgnacja okolic oczu podrażnionych, zaczerwienionych, z uczuciem pieczenia, po zabiegach kosmetycznych. Bezpieczny przy szkłach kontaktowych. 

Działanie:
przynosi ulgę i przyjemne uczucie delikatnego chłodzenia, powoduje ustąpienie pieczenia tzw. "ciężkich powiek". Łagodzi podrażnienia, zaczerwienienie, pieczenie spowodowane zabiegami kosmetycznymi takimi jak demakijaż, makijaż permanentny, henna. Likwiduje nadmierne złuszczanie się naskórka wokół rzęs. 

Efekt: 
ukojenie podrażnionych okolic oczu. Gładka, ukojona skóra okolic oczu.

Sposób użycia: 
niewielką ilość żelu nanieść na dolną i górną powiekę (zachowując bezpieczny odstęp od worka spojówkowego), następnie opuszkami palców delikatnie rozprowadzić, pozostawić do wyschnięcia. Stosować rano i wieczorem. Można stosować pod makijaż. 

Zawiera substancje bioaktywne:
Ekstrakt ze świetlika lekarskiego-  znany i ceniony od dawna. Przynosi ulgę i ukojenie zmęczonym, obolałym oczom. 
Ekstrakt z aloesu- zawiera wiele składników odżywczych o właściwościach nawilżających, przeciwzapalnych, regenerujących, pobudzających mechanizmy ochronne.
Alantoina- doskonale regeneruje uszkodzoną skórę, działa kojąco i łagodząco. 

WYBÓR GOTOWY:
przebadany dermatologicznie 
przebadany okulistycznie
bez konserwantów
bez parabenów
bez barwników
bez kompozycji zapachowej
nie testowany na zwiechętach
zgłoszony do KSloK

Opakowanie zawiera 10 g żelu. 

Żel, jak sama nazwa na to wskazuje, jest konsystencji żelowej, galaretowatej, która bardzo dobrze się rozprowadza, nie ześlizguje się ani nie spada z opuszek  palców. Po aplikacji, żel nie wchłania się tak szybko, jak przy innych kremach. Musimy chwilę odczekać aż przestaniemy czuć żelową konsystencje na powiekach i pod oczami. 



Stanowcze tak dla tego żelu! ;)
Faktycznie, jak pisze producent, żel przynosi ukojenie po demakijażu. Kiedy oczy są podrażnione i czerwone od pocierania wacikami, żel natychmiast przynosi ulgę. Po aplikacji odczuć można coś w rodzaju mrowienia ;)  
Dodatkowo nawilża bardzo dobrze skórę pod oczami, pozostawiając ją gładką i mięciutką. Najlepsze co mogło mnie spotkać i z czego najbardziej się cieszę to to, że żel pomaga w likwidowaniu cieni pod oczami. Kiedy budzę się rano, skóra nie jest opuchnięta ani przyciemniona. Nałożony z rana pobudza skórę, dodatkowo chroni ją przed makijażem. 
Tani produkt za takie działanie :)

Swoje opakowanie dostałam w Naturze, cena ok. 7 zł.
Dostępny również w każdej aptece. 
Czy ponownie kupię? Tak



A teraz najprzyjemniejsza część dnia :)
Nareszcie dotarła do mnie broszka, która była przetrzymywana tyle czasu  przez naszą pocztę, że już straciłam nadzieje  ;)  Jeszcze raz dziękuje Natalii i serdecznie zapraszam na jej  blog http://prostolinijnosc.blogspot.com. Oczywiście broszka znalazła już swoje miejsce ;)


Buziaki :) 
Kama













sobota, 23 czerwca 2012

Maseczka oraz wygrana

Cześć ;)
Nie mam co się tłumaczyć, nie było mnie, no może gdzieś tam w cieniu obserwowałam Was ;) powód? powody? na sesje wszystkiego nie zwale, jednak trochę się do tego przyczyniła. Nie będę obiecywać, że się poprawię i każdego dnia będzie nowy post bo dzień się różnie układa i nie wychodzi. Mało pozytywne nastawienie, ale na obecną chwile tak jest. Pewnie niejedna blogerka przeżywała takie załamanie ;)

A na poprawę humoru maseczka i pizza... potrzebowałam tego :D


Maseczka oczyszczająca Peel Off, ekstrakt z ananasa i brzoskwini.


producent:
Dzięki działaniu peel off maseczka natychmiast usuwa zanieczyszczenia i oczyszcza pory. Wchłania nadmiar sebum i usuwa martwe komórki naskórka. Formuła maseczki zawiera ekstrakty z ananasa i brzoskwini, które zmiękczają naskórek, działają odświeżająco i regenerująco. Pozostawia skórę czystą, odżywioną i wygładzoną.   


ja: 
Maseczka jest doskonałym sposobem na odprężenie się, poprawę humoru i oczywiście zadbanie o swoją skórę twarzy. 
Bardzo wygodne i estetyczne opakowanie pozwala nam aż na 3 aplikacje.




Peel Off to maseczka, którą po wyschnięciu należy ściągnąć za pomocą naszych paluszków, co też jest fajnym rozwiązaniem gdyż nie musimy się martwić czy dobrze zmyliśmy maskę czy nie. 
Cudownie pachnie ananasem ;)
Produkt ten nie wysusza skóry, a pozostawia ją nawilżoną, delikatną i gładką. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, nakłada się bardzo wygodnie ponieważ ma silikonową konsystencje. Odświeżenie i oczyszczenie w sam raz na lato :)


Na koniec chciałabym Wam pokazać co wygrałam w rozdaniu u http://atomowkaada.blogspot.com/ ;)




A teraz lecę na poszukiwanie jakieś dobrej maseczki do włosów :)

Miłego dnia,
Bużki ;*








niedziela, 27 maja 2012

Emulsja Gloria + buciki :D

Hej Kochane ;)
Jak Wasze samopoczucie? ;) ja zaraz siadam do prawa cywilnego ;(
Będąc dzisiaj w Kościele w mieście, w którym studiuje, widziałam mnóstwo dziewczyn, które miały długie, do tyłka, piękne włosy! Dziś to było wręcz ich jakieś zgromadzenie, nie mogłam się wręcz napatrzeć! ;)
Obiadu nie chciało się dzisiaj robić więc wstąpiliśmy z chłopakiem na kebaba w tortilli :)

Dziś chciałam Wam opisać moje odczucia do Emulsji do włosów "Gloria" 

Kilka słów od producenta: 

Emulsja poprawia elastyczność włosów, zmniejsza ich łamliwość, ułatwia rozczesywanie i modelowanie. Nie wpływa na szybkość przetłuszczania włosów. 

Niedużo tego, ale konkretnie :D

Moja opinia: 

  • Opakowanie proste, estetyczne,  trochę przypomina talię kobiety :)
  • Konsystencja dość rzadka, emulsja ma kolor zielony
Działanie:

Jak dla mnie jest najlepsza! 
Emulsja bardzo dobrze wpływa na moje włosy. Po jej użyciu są mięciutkie, nawilżone po same końcówki, nie puszczą się, nie elektryzują. Są bardzo delikatne w dotyku, kiedy przeczesuje je palcami są śliskie i gładkie. Oczywiście nie ma problemów z ich rozczesaniem. Włoski w słońcu błyszczą się niesamowicie! 
Zapach troszkę chemiczny, mi odpowiada ;)
Jestem podwójnie zadowolona ponieważ za tak wspaniały kosmetyk płace ok. 5 zł :) 
Czy kupię ponownie? oczywiście! Gloria jest hitem tego lata:) 



A teraz trochę mniej kosmetycznie:) będąc ostatnio na zakupach szukałam długiej letniej sukienki, jednak nie znalazłam żadnej:( chcąc poprawić sobie trochę humor wstąpiłam do obuwniczego i oczywiście nie wyszłam z niego z pustymi rękami :D





Kocham koturny! nie tyle co szpilki jak koturny:) są mega wysokie, a do tego bardzo wygodne i chyba za to je kochamy :) 

Miłego dnia ! ;)
Buziaki ;*





czwartek, 24 maja 2012

Ulubieńcy maja = tanie nie znaczy gorsze. Rozdanie u AtomowkiAdy! ;)

Hej Kochane ;)
Mało postów, dużo nauki ;( o tak sesja zbliża się duuużymi krokami i strasznie przeraża :( 
Za to pogodę mamy wymarzoną ;)  
Dzisiaj o ulubieńcach maja ;) Nie jest dużo, ale kilka się znalazło ;)


Garnier Mineral Bio "Mleczko Kokosowe"


Nigdy nie stosowałam antyperspirantów w kulce, zazwyczaj był to sztyft bądź te do psikania ;) Promocja w Rossmannie oraz mój  TŻ,  który od lat używa antyperspirantów w kulce z Garniera skusili mnie do zakupu. I nie zawiodłam się ;) 
Mleczko cudowanie odświeża, może nie zapewnia ochrony przez 24 h,  jednak w dzień czułam się spokojnie i widziałam, że nieprzyjemna plama na ubraniu nie pojawi się ;) Kolejną zaletą jest to, że szybko się wchłania oraz łatwo aplikuje. 
Jedyna wada to zapach, Ja tu czuje nie kokosa, ale to już zależy od każdego ;) 
Skusiłam się i nieraz skuszę ;)
cena. ok. 10 zł. 


Nawilżający żel do mycia twarzy BeBeauty 



Lekki,  przyjemny żel, który bardzo dobrze oczyszcza twarz, dobrze radzi sobie z makijażem. Osobiście nie lubię kiedy tego typu żele sprawiają uczucie napiętej skóry, ten nie tworzy takiego efektu co jest dla niego wielkim plusem. Skóra jest nawilżona, gładka i odświeżona. Po zastosowaniu nie wyskoczyły żadne "niespodzianki", a często tak się u mnie dzieje, kiedy zmieniam kosmetyk do oczyszczania twarzy. 
Konsystencja dość gęsta z widocznymi drobinkami, których ja przy myciu nie czuje. Żel w połączeniu z wodą nie pieni się, jednak nie jest to jego wadą , gdyż spełnia swoje zadania  ;) 
Stosuje go rano i wieczorem więc wystarczy mi spokojnie na cały miesiąc. 
Przyjemny, świeży zapach. 
cena ok. 5 zł, Biedronka 



 Zmywacz do paznokci od Sensique 



Produkt bardzo szybko i dokładnie zmywa lakier, a także świetnie radzi sobie z brokatem posypanym na paznokcie. Co mnie cieszy to to, że nie wysusza skórek i oraz nie matowi płytki paznokcia. Ja akurat kupiłam ten o zapachu magnolii, nie czuje jej, jednak zapach nie jest męczący ani drażniący. 
Cena ok. 2,50 zł, natura


Olejek rycynowy


Tego spryciarza mogłabym raczej nazwać ulubieńcem roku :D Każda kobieta go zna, a jak nie każda kobieta to każda  blogerka!  ;)
Nie będę wymieniać i rozpisywać się na temat jego wszechstronnych właściwości i cudownego działania gdyż można to przeczytać dosłownie wszędzie. Jednak dlaczego tu się znalazł? a no ze względu na rzęski ;)
Olejek nakładałam przez miesiąc każdego wieczora. Efekt? Niesamowity! Rzęsy są przede wszystkim bardzo długie! nigdy przedtem nie byłam posiadaczką takich! Dodatkowo jest ich więcej. Do niedawna miałam wręcz luki między rzęsami, były bardzo zniszczone. Olejek odbudował je i  wzmocnił. 
Oprócz tego jest dodatkiem do wszelkich domowych maseczek na włosy :)
cena od 2-5 zł. Każda apteka. 


A przy okazji chciałam zaprosić na przepyszne rozdanie u AtomowkiAdy! O to co na Nas czeka :

poniedziałek, 14 maja 2012

Na pomoc włosom !

Hej Piękne ;)
Odkąd założyłam bloga i trochę w nim skrobię śledzę również blogi, które bardzo dużo mówią o pielęgnacji włosów ;) Kiedyś byłam posiadaczką długich pięknych blond włosów, jednak moje przygody z farbami i zmianami kolorów sprawiły, że jestem teraz posiadaczką zwykłych, cienkich, matowych włosów, których nie uratowało nawet drastyczne ścięcie ;( niestety ;(
Postanowiłam więc bardziej wdrążyć się w specyfiki i sposoby, które mam nadzieje przywrócą mi blask i tę witalność włosów;)
Tak więc zaopatrzyłam się w wiele produktów i kosmetyków, które kochane bloggerki polecają ;)
Moim zdjęciem, które motywuje mnie do działania oraz przypomina, że kiedyś tak wyglądałam to zdjęcie sprzed ok. 3 lat, za każdym razem gdy zaczynam powątpiewać w oleje i te różne smarowidła oglądam właśnie te fotkę ;)




Dziwi mnie to, że moje włosy wyglądały tak, tylko i wyłącznie za sprawą szamponu i zwykłej drogeryjne odżywki ;) Olejowanie, płukanki, maski domowe?! Nigdy ;) Jednak teraz gdy moje włosy w żadnym stopniu nie przypominają tych na zdjęciu, nadzieje pokładam własnie w olejowaniu, płukankach itp.

Poprzysięgałam się na wszystko, że już nigdy nie zmienię koloru tak drastycznie jak do tej pory czyli z blondu na czarny, z czarnego na blond..., a jak za jakiś czas opublikuje posta ze zmianą koloru to osobiście możecie mnie wyrzucić z listy obserwatorów ;D 

tak więc moja dzisiejsza inwestycja wygląda następująco:

Dzięki pomocy Kas  zdobyłam olejek Amla. Oczywiście zachęcona wieloma dobrymi opiniami na temat tego produktu nakładam tego śmierdziucha na włosy ;) jak na razie rezultaty są małe, ale dlatego, że nałożyłam go dosłownie ze 3 razy więc cierpliwie z "zaciśniętym nosem" nakładam go na włosy ;) 



  1. Kupiony oczywiście ze względu na olejowanie ;) Dziś przeczytałam, że mój cały efekt olejowania może zniszczyć zwykły drogeryjny szampon zawierający SLS! od razu poleciałam do Rossmanna i kupiłam szampon polecany przez włosomaniaczki z nadzieją, że ten pomoże mi, a nie będzie działał szkodliwe na wszystkie moje staranie, które poświęcam włosom ;)




Inspiracją dla mnie jak i moich włosów jest przecudowny blog Eve ! To właśnie u niej podpatrzyłam, że mogę sama w domu, w tani sposób przyrządzić cudowne płukanki, które wpłyną pozytywnie na włosy. I tak się stało, że przypadkiem odkryłam u siebie w mieście cudowny sklep zielarski, w którym to posiadają takie przeróżne specyfiki ;) Postanowiłam, że płukankę z kwiatu bzu czarnego czy z kawy będę robiła 2 razy w tygodniu ;)



Kochane czy Was tak samo pochłania pielęgnacja włosów? ja wpadłam po same uszy! ;) życzcie mi powodzenia ;) 


piątek, 11 maja 2012

Głęboko oczyszczający plaster na nos

Hej Kochane ;)
Jak u Was samopoczucie? ;) Wygoniłam chłopaka żeby trochę pograł na konsoli, a ja w tym czasie zajmuje się swoim blogiem ;) o 19 ruszamy do parku trochę pospacerować, porobić zdjęcia i skorzystać z ostatnich chwil tej pięknej pogody gdyż od jutra ma być mokro i zimno ;( ;(

Dziś "przychodzę" do Was z recenzją (trudno mi się to piszę, gdyż nie uważam się za jakąś wielka recenzentkę kosmetyków, tym bardziej, że dopiero zaczynam, no ale niechaj będzie ) głęboko oczyszczających plastrów na nos. Kiedyś już wspominałam w poprzednich postach, że moje plastry stare wycofano i długo, długo żyłam bez tych plasterków, jednak będąc na zakupach w Naturze przypadkowo natknęłam się na te i z chęcią dokonałam  ich zakupu ;)

A więc plasterki kupiłam w Naturze w cenie 6,99 zł. Opakowanie jest bardzo kolorowe, poręczne,  przedstawiające nastolatkę z takimi problemami, które ma jeszcze 21-latka ;D Skłamię jeżeli nie napiszę, że również opakowanie ciągnie do zakupu ;D


Coś od producenta, który sporo mówi o swoim produkcie z jednej i drugiej strony opakowania. 

Teraz przejdźmy do praktyki ;D 
Opakowanie zawiera dwa plasterki. Każdy osobno szczelnie zapakowany jak widać na zdjęciu. 

Tak plasterek prezentuje się po wyjęciu z ochronnego opakowania. Jedna strona jest z małymi włoskami, szorstka. A tak na marginesie dlaczego na opakowaniu przedstawiają nastolatkę z jasnym plasterkiem na nosie, a my w środku mamy czarne...? hm. 


Druga strona to ta lepka, klejąca się, którą przyklejamy na nos. Oczywiście chroniona jest przezroczystą folią, którą odklejamy ;)


Aby przykleić plasterek musimy najpierw bardzo dokładnie umyć twarz, a w szczególności nos i jego okolice. Następnie zwilżamy dobrze naszego nochala i nakładamy plaster przyciskając go tak, aby dokładnie przykleił się na całej powierzchni i pozostawiamy na 10-15 minut. W tym czasie plaster powinien stwardnieć. 

Tu już nałożony na nos. 

Nie wiem czy każdy chce zobaczyć efekt końcowy, ale pokaże ;) W końcu ma to być rzetelna i dokładna recenzja ;)

Nie wiem czy dobrze widać, ale plaster widocznie ściąga wągry. Zdjęcia przedstawiają zużycie drugiego plastra, więc nie jest to efekt po pierwszym użyciu, a uwierzcie na słowo był o wiele bardziej widoczniejszy. 

Podsumowując: 
+ nie pozbywamy się wszystkich wągrów, lecz znaczną ich część
+ bardzo dobrze usuwa zanieczyszczenia oraz martwy naskórek
+  skóra jest oczyszczona 
+ usuwa nadmiar sebum na nosie
+ nie wysusza skóry 
+ nie powoduje podrażnień i uczuleń
+ odświeża 
+wygodny w użyciu, podczas zaaplikowania go można wykonywać codzienne czynności 


A co mi się nie podobało :
- plastry okropnie śmierdzą
- ból przy ściąganiu 

Nie rezygnuje z nich ;) mi pomagają ;) 


Buziaki ;*