piątek, 30 marca 2012

Małe zaopatrzenie ;)

Hej Kochani ;*

Jak samopoczucie u Was? :) Ja czuję się dzisiaj rewelacyjnie, mimo zajęć na uczelni, niewyspania i brzydkiej pogody ;) a co jest powodem takiego stanu... moje Kochanie, weekend, jutrzejsze odwiedziny siostry i wypad do Wrocławia, myśl, że za tydzień o tej porze będę już w moim rodzinnym domku, z rodziną i kochaną bratanicą ;)   nie mogę się już doczekać! :D

Dzisiaj troszeczkę więcej czasu miałam dla siebie, gdyż skrócili nam wykłady i puścili wcześniej do domu, tak więc stwierdziłam, że jest to dobra pora, aby posiedzieć z jakąś treściwą, domową maseczką na włosach;) 
Oczywiście standardowo dobrze nam znana maseczka z żółtka, olejku kokosowego i olejku rycynowego, chyc pod czepek i ręcznik no i tak siedzimy ;D


A tutaj małe zaopatrzenie ;) Wszystko się kiedyś kończy tak więc trzeba było wybrać się na mały haul zakupowy ;) Orzeźwiające, relaksacyjne, dodające energii kosmetyczne cudeńka ;)


1.Pink Kiss, Dusch Das, bardzo słodkich zapaszek, taki cukierkowy, dobrze się pieni, nie pozostawia skóry suchej, wydajny. Ja będąc w Niemczech kupiłam kilka takich, ale można również dostać je na targach ze straganami, gdzie sprzedają niemieckie produkty. 

2. Alterra szampon nadający połysk MORELA I PSZENICA, do włosów pozbawionych blasku i łamliwych. Użyłam dopiero dwa razy, ale jakoś chyba się nie polubiliśmy ;( włosy zrobiły się jakieś oklapłe, cieniutkie ;( zużyje go do końca, może zacznie niedługo działać. 

3. FRUIT FANTASTY, peeling do ciała gruboziarnisty od Joanny. Zapach, zapach i jeszcze raz zapach...hawajski ananas ;D jest bardzo intensywny, słodki, a zarazem orzeźwiający ;) peeling dokładnie usuwa martwy naskórek i zanieczyszczenia. Po takim peelingu czuje się świeżo, jestem zrelaksowana i odprężona. Dobry sposób na zakończenie ciężkiego i męczącego dnia ;)

4.Palmolive Therapy  Absolute Relax, żel pod prysznic. Jest to prezent od mamy ;) przyznam się szczerze, że sama bym go sobie nie kupiła gdyż nie gustuje w takich zapachach, ale muszę przyznać, że podoba mi się ta wersja. Używam go zazwyczaj po jakimś ciężkim dniu, wysiłku, po ćwiczeniach kiedy mam ochotę trochę w wannie posiedzieć i odprężyć się ;)  Żel zawiera olejek yang yang, ekstrakt z irysa i to sprawia, że pachnie kwiatami ;) polecam do domowego spa ;)  orzeźwiający i relaksacyjny żel ;)

4. Rozgrzewająca sól do kąpieli, owoce cytrusowe, Be beauty. Sól ma intensywny, słodki, cytrusowy zapach, mnie trochę mdli od niego;) Dodaje ją do kąpieli kiedy robię sobie domowe spa, ale nie tylko czasami moczę w niej zmęczone stopy, albo dłonie przed malowaniem paznokci plus dodaje miód. Sól jednak trochę wysusza skórę, także po kąpieli sięgam szybko po balsam. 

5. Kremowa emulsja ginekologiczna, lactissima menopauza, Soraya. I tu mam mała wpadkę bo kupiłam emulsje dla kobiet, które są w okresie menopauzy, a mi  ho ho trochę jeszcze do tego daleko :D  chociaż przeczytałam na odwrocie, że również polecana przy codziennej pielęgnacji w celu odświeżenia, po wysiłku fizycznym, dla  kobiet podatnych na infekcje i podrażnienia, ale i tak emulsja leci na święta do mamy ;D  I znowu mam nauczkę, żeby na szybkiego nie robić zakupów ;D 


Życzę miłego dnia ;)
Buziaki ;*



Image and video hosting by TinyPic

wtorek, 27 marca 2012

indywidualizm

Hej Kochani ;*

Dzisiaj troszkę mniej kosmetycznie ponieważ chciałam Wam pokazać co sprawiłam sobie na zakończenie roku 2011, a także do czego namówiła mnie moja przyjaciółka w poprzedni piątek ;)

Z moim ukochanym cudeńkiem przywitałam rok 2012 ;)


Kocham tatuaże ;) Jest to mój drugi tatuaż i marzą mi się kolejne ;)
Wybrałam ten wzór ponieważ mam 7 psów ;) tak, mam tyle ;) kocham zwierzęta, kocham psy i postanowiłam wytatuować sobie łapki ;) Zrobiłam sobie go dzień przed Sylwestrem, także huczna zabawa mnie ominęła, ale nie żałuje! ;)

Bólu kompletnie nie czułam, chociaż pan, który mnie tatuował mówił, że łopatka jest dość bolesnym miejscem, ale dałam rade ;)






A tu widzicie mojego tragusa ;D  

Nie był to mój pomysł, ale ciesze się, że go mam ;) Odkąd wyjechałam na studia nie widuje się często z przyjaciółką ;( rzadko mamy okazję się spotkać. Gdy w poprzedni weekend zjechałam do domu, spotkałam się po długim czasie z Madziochą i zrobiłyśmy sobie piercing ;D  Muszę przyznać, że był to straszny ból. Miałam już dwa razy przebijany język, nosa i chrząstki, ale drugi raz bym nie zrobiła już tragusa, o nie!








































I oczywiście muszę pochwalić się, że dzisiaj mija 2 lata i 10 miesięcy jak spotkałam najdroższą mojemu sercu osobę ;*  Dziękuje Kochanie, że jesteś ;*  
I za przepiękne goździki ;**













poniedziałek, 19 marca 2012

Ziaja Sopot, krem pod oczy, Akcja drożdże i pokrzywa, Garnier Color Sensation

Hej Kochani ;*

Jak pewnie co druga kobieta borykam się z cieniami pod oczami. Są moją zmorą ;( Na zdjęciach wyglądam jakbym całą noc piła i nie spała ;) Używałam korektorów, aby jakoś ukryć swoje niedoskonałości, ale jakieś dwa miesiące temu zdecydowałam, że trzeba poważniej podejść do problemu i zaopatrzyć się w krem pod oczy. Moim pierwszym kremem jest krem pod oczy, rozświetlający, Ziajia. Jego zadaniem jest zmniejszyć obrzęki i rozjaśnić skórę. 


Wg mnie to dobry krem. Nie wiem czy są lepsze bo nie mam porównania, ale u mnie zadziałał. 
- bardzo fajnie nawilża skórę w okolicy oka, pozostawia ją odżywioną i gładką
- zmniejsza cienie ( nie zaraz po pierwszym dniu, ale po dłuższym stosowaniu tak)
- zmniejsza tzw. woreczki pod oczami, każdego dnia budziłam się ze spuchniętymi oczami, dziś już problem ten jest dużo, dużo mniejszy
- jest to bardzo delikatny i leciutki krem
- szybko się wchłania
- jest bardzo wydajny ( jedno opakowania starcza na 2 miesiące)
- niska cena. około. 7 zł
- stosuje go zawsze na noc, tylko czasami zdarza mi się zastosować go przed makijażem 

Specjalnie używam słowa "zmniejsza" ponieważ kupując takie kremy oczekujemy, że pozbędziemy się cieni raz na zawsze. Moje cienie znacznie się zmniejszył co nie oznacza, że ich nie ma. Są, ale już nie takie sine, fioletowe. Łatwiej jest mi je ukryć pod korektorem czy podkładem. 
Czasami nasze cienie są genetycznie uwarunkowane więc trzeba się z nimi pogodzić.Problem mogą również wywołać nasze alergie, leki które stosujemy, za dużo alkoholu, przemęczenie, niewyspanie, a także mogą być objawem jakieś choroby. Należy znaleźć źródło ich powstawania i z nimi walczyć lub pogodzić się ;)
Ja szukałam takiego źródła. Pierwsze co zrobiłam to wykonałam badania krwi i moczu, wyniki okazały się dobre ;) Moi rodzice nie mieli problemów z cieniami, więc pozostało mi przyjąć, że problem tkwi w tym, że moje godziny snu są bardzo nieregularne, częste przesiadywanie przed komputerem też wpływania na mnie źle. Postawiłam na krem, który pomaga mi więc uważam, że moje źródło problemów zostało dobrze zbadane ;)


Moim drugim sposobem na spuchnięte i podkrążone oczy jest lodowata woda z plastrami ogórka :D
Nalewam do miski zimną wodę, kroje plasterki ogórka, dodaje lodu i tak moczę twarz. Czuję, że moja skóra jest świeża, napięta i jędrna ;) można również dodać plasterki cytryny ;)

Przy okazji chciałam serdecznie zaprosić do udziału w rozdaniu u martaa-magdaa. Naprawdę ciekawe nagrody!


Zaczynam akcję PIJĘ DROŻDŻE i POKRZYWĘ w trosce o kondycję moich włosów;) Moja akcja trwać będzie 3 tygodnie czyli jakoś po świętach zamieszczę efekty oraz moje wrażenia. 

A tutaj  moje zdjęcie po farbowaniu włosów ciemnych na czerwone farbą Garnier Color Sensation 4.60 Intensywna ciemna czerwień. 





Dobranoc ;*

czwartek, 15 marca 2012

W trosce o ciałko

Hej Kochani ;* Czy do Was również zawitała wiosna? ohh u mnie tak, a skutkiem tej jakże cudownej pogody są dzisiejsze wagary z moimi babami ;D  Oczywiście nie obyło się bez zakupów, buszowania po sh jak również  uczty kebabowej! ;) i fajnie było ;D


Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jakich smarowideł używam, jakimi specyfikami pielęgnuje swoje ciało ;)
A oto moja mała kolekcja ;)



1.To lecimy od lewej ;) Skin so Soft, balsam ujędrniający




Lubię firmę Avon. Jak tylko trafia w moje ręce katalog nie potrafię oprzeć się i czegoś nie zamówić, a tym bardziej, że moja siostra została konsultantką ;)
Balsam kupiłam dość dawno, jakoś na wakacje. Skusiła mnie cena, gdyż za komplet czyli balsam, żel i myjkę z wypustami gumowymi zapłaciłam około 20 zł.
Zalety:


  •  cudowny zapach, sama nie wiem czy to cytryna czy czuję limonkę ;)  
  • balsam szybko się wchłania
  • skóra po nim jest mięciutka, delikatna
  • bardzo fajnie nawilża
  • nie pozostawia tłustej skóry
Jeżeli chodzi o jego efektywność to skóra jest napięta, ale raczej nie walczy z cellulitem. Ja osobiście uważam, że ruch, dieta, zimna woda na zmianę z gorącą mogą pomóc, no chyba, że dołożymy do 
tego zestawu krem, ale czy sam krem to sama nie wiem...






Wady: 
  • jest dość rzadki i jak za dużo nalałam na rękę to potrafił wylać się na podłogę  ;(

2. Nivea Body Lotion Hydra IQ, Balsam do ciała 400 ml



Mój balsamik kupiłam będąc na pracy sezonowej w Niemczech. Strasznie spaliłam się na słońcu. Normalny człowiek jadąc na tego typu pracę zabiera ze sobą krem po opalaniu, ale nie ja ;) więc został mi w tamtej chwili tylko real ;) 

Kupiłam balsam i smarowałam się nim dzień w dzień. Bardzo mi pomógł.


Zalety:
  • szybko się wchłania i bardzo dobrze nawilża.
  • skóra po nim jest delikatna i nawilżona 
  • jego dość gęsta konsystencja sprawia, że wygodnie się nakłada. 
  • nie trzeba długo czekać po aplikacji aby się ubrać
  • jak twierdzi producent zalecany do skóry normalnej, ja uważam, że również bardzo dobrze będzie działał na skórę suchą, taką jaką ja miałam po 12 godzinach stania na słońcu ;)
Wady :
  • Zapach jest taki hmmm... kremowy. Trudno mi określić gdyż nie zawiera on w sobie żadnego wyciągu z owoców. Ja osobiście zapachem się nie zachwycam ;) a to juz raczej kwestia gustu ;) 


"Błyskawicznie nawilżający balsam do ciała z minerałami 
morskimi zapewnia skórze natychmiastową gładkość i miękkość. Wyjątkowo lekka formuła bardzo szybko się wchłania, delikatnie otulając skórę zapachem błękitnego lotosu. Zapewnia nawilżenie non stop 24h+ dzięki innowacyjnej technologii HYDRA IQ. Idealny do pielęgnacji skóry normalnej"


3. Oliwka do masażu z kompleksem antycellulit, Ziaja

Oliwka przeznaczona jest do masażu skóry z objawami cellulitu.  Używana jest również w gabinetach kosmetycznych jak również fizykoterapeutycznych. 

OD PRODUCENTA

Działanie oliwki: 
  • reguluje przemiany biochemiczne w skórze
  • poprawia ukrwienie i wzmacniając strukturę skóry zapobiega wiotczeniu
  • wyraźnie ujędrnia, wygładza oraz doskonale nawilża skórę
  • skutecznie łagodzi podrażnienia i działa ochronnie na skórę
Efekty:
  • Skóra jest odpowiednio odżywiona, napięta i bardziej elastyczna
  • Objawy cellulity są bardziej zmniejszone
Właściwości:
  • Zapewniając pełną kontrolę nad zabiegiem masażu podnosi jej komfort
  • nie plami bielizny i jest wydajna w użyciu
  • Substancje aktywne : wyciąg z miłorzębu japońskiego, witamina A, E, F 
ODE MNIE  ;D 

Gdy przeczytałam opis związany z oliwką stwierdziłam, że jest to bardzo treściwa oliwka i rzadko spotykam taką charakterystykę kosmetyku, który ma wpłynąć tak na moją skórę. Skuszona tym opisem kupiłam i nie żałuję :)

Zalety :
  • skóra jest nawilżona, mięciutka, delikatna. Jeżeli mamy problem ze skóra na łydkach i łokciach to jak najbardziej polecam tę oliwkę. Mi w tych partiach ciała bardzo pomogła
  • w masażu sprawdza się rewelacyjnie, szybko się nie wchłania, mimo, że każda z nas nie lubi jak kosmetyk wolno wchłania się w skórę, ale o to chodzi chyba w masażu :) aby był długi i przyjemny ;)
  • uwielbiam jej zapach, gdyż jest słodki i czuć pomarańcze ;)
  • czasami po wyjściu z wanny nie chce mi się niczego wcierać z czystego lenistwa więc używam ją do kąpieli, wlewam do gorącej wody razem z solą  ;)  po takiej przyjemności skóra również jest nawilżona i delikatna mimo, że bezpośrednio nie była nałożona na ciało ;)
  • na bardzo wygodną pompkę więc nic nie może "uciec" nam z rąk 
  • jeżeli robię akcję antycellulitową to stosuję ją jako dodatkową broń w tej walce ;) jak już wcześniej pisałam, uważam, że sam specyfik bez odpowiedniej diety i ruchu za dużo nam nie pomoże 
  • na własnej pościeli i piżamie sprawdziłam czy będą tłuste plamy- nie było tłustych plam ;D 
  • bardzo wydajna
  • cena około 15 zł za 500 ml 
O pozostałych kosmetykach napiszę w późniejszych postach, gdyż jestem w trakcie ich testowania ;)

A na koniec chciałabym zaprosić wszystkich do wzięcia udziału w rozdaniu u Weroniki ;). Bardzo ciekawe nagrody i przyjemny blog. Zapraszam! ;)




poniedziałek, 12 marca 2012

haul zakupowy- mam i ja! ;)

Witajcie kochani ;)  
dzisiaj mniej recenzji więcej chwalenia, bo przecież która z blogowiczek nie lubi poświęcić posta na temat swoich zdobyczy ;) i ja również to uczynię, a co! ;)  

Z góry przepraszam za jakość zdjęcia. Zrobiłam je dosłownie przed chwilą, a że już wieczór, nie ma naturalnego światła więc bez lampy się nie obyło ;(    



1.C-THRU charming

2. Olejek kokosowy Vatika

3.Maseczka Gliss-kur, SATIN RELAX

To może kilka słów na temat każdego z produktów ;)



1. Nowość od C-THRU. Zapach jest bardzo orzeźwiający. I chyba tego szukałam ;) Za dużo słodkich zapachów jest w mojej kolekcji. Ostatnio jaki używałam to Bruno Banani Made for women. Bardzo słodziutki zapaszek, ale że idzie wiosna postanowiłam, że wypróbuje coś nowego, nie w moim stylu ;)  

"Zapach otwiera nuta świeżości i owocowej słodyczy pochodząca z malin, mandarynki i jabłka. Nuta serca kusi kwiatowym zapachem peoni, fiołka i bukietu białej róży, podczas gdy nuta bazy to białe piżmo i wanilia "



2. O tym olejku naczytałam się dużo pozytywnych opinii więc postanowiłam, że sama zaopatrzę się w niego. I przyznam szczerze, że nie żałuje ani trochę. 
Miałam go na włosach dopiero 3 razy. Dwa razy na całą noc, a dzisiaj nałożyłam go dwie godziny przed myciem. Olejek nawilżył moje suche końcówki. Jest to mój drugi olejek kokosowy. Pierwszym był olej zakupiony w markecie Piotr i Paweł za ok. 50 zł. Pamiętam, że był w słoiku, nazwa kompletnie mi wyleciała z głowy. Porównując oleje zdecydowanie wygrywa Vatika. Dużo tańszy, dużo lepszy. 


3. Gliss Kur SATIN RELAX. Maseczka zapobiegająca/przeciw puszeniu się włosów. Jak twierdzi producent maseczka zawiera kompleks, który zapewnia satynowy połysk bez puszenia się włosów, a regenerująca formuła z kompleksem z płynną kreatyną naprawia uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Oczywiście 1 minuta i mamy włoski jak ta lala. 
Otóż ja jakoś nie wierze w te ich 1 minutę ;) Kupiłam ją dlatego, że normalna cena wynosiła 20 zł, a mi udało się upolować za 7,99 zł ;) I własnie jestem po myciu włosów i po nałożeniu maseczki ;)  na dzień dzisiejszy mogę napisać tyle, że zapach jest niesamowity ;) mój chłopak stwierdził, że pachnie w całym mieszkaniu ;) trzymałam ją 30 minut pod czepkiem, który owinęłam ręcznikiem. A jakie włosy są po niej to napisze w innym poście, gdyż włosy dopiero mi schną;)




wtorek, 6 marca 2012

zmywam z twarzy cały dzień

Czesc Kochani ;* 
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami opinią na temat dwóch produktów do oczyszczania twarzy ;) , a mianowicie mówię o Clean&Clear, Morning Energy, rozświetlający żel myjący, a także Rival de Loop pianka oczyszczająca z wyciągiem ginko i ogórka.  


Żel Clean&Clear, Morning Energy, rozświetlający żel myjący 


Zacznę inaczej niż zwykle bo od jego zapachu, który strasznie uwielbiam ;) Ekstrakt z cytryny i papai sprawia, że żel ma słodki (jak dla mnie), orzeźwiający, cytrusowy zapach ;)

"Rozświetlający żel myjący to delikatny żel, którego unikalna  formuła dodaje Twojej skórze energii i rozświetla ją na cały dzień. Jest on na tyle delikatny, że można go używać cały dzień" 

Kupno tego żelu to była chyba chęć samego posiadania produktu, pamiętam jak przeczytałam o nim w gazecie jako nowości ze złotymi drobinkami, która rozświetla skórę ;) Jak zobaczyłam faktycznie te drobinki postanowiłam go kupić. 
I chyba poza drobinkami i zapachem, niczego specjalnego, co wyróżniło by żel, nie widzę. 





Jak każdy żel myjący dobrze oczyszcza skórę twarzy, tyle, że jej nie rozświetla, żel zawiera również małe grudki oczyszczające, których nie widać na zdjęciu, ale również nie są one odczuwalne przy myciu,. Drobinki wraz z woda chyba "uciekają". Nie osusza zbytnio twarzy.
Jeżeli chodzi o konsystencje to jest dość gęsta.  

Jak dla mnie przecięty w działaniu, jedyny plus to jego zapach. 

Nie jest wydajny, szybko schodzi. Używam go na przemian z pianka oczyszczającą, i gdyby nie ona, mój Clean&Clear skończył by się już po dwóch tygodniach.

Nie specjalnego dla skóry nie robi. 
Dużo efektów wizualnych produktu, mniej działania. 

Rossmann, około 15 zł 







Rival de Loop, pianka oczyszczająca z wyciągiem z ginko i ogórka


Używam ją od 3 tygodni i wydaje mi się, że mogę już coś na jej temat napisać;)

Otóż moi mili, pianka jest bardzo dobra ;)
Stworzona jest do oczyszczania dla skóry suchej i wrażliwej. Chroni skórę, głęboko oczyszcza pory, usuwając brud i makijaż oraz nadaje skórze uczucie czystości i świeżości. Pantenol optymalnie nawilża i przyspiesza proces regeneracji skóry. - kilka słów od producenta ;)

A teraz kilka słów ode mnie: 
- bardzo dobrze oczyszcza skórę
- jest bardzo, bardzo delikatna
- znakomicie usuwa makijaż, gdy zabrakło mi pewnego razu płyny do demakijażu, bez problemu poradziła sobie z nim bez konieczności zmywania  mleczkiem czy płynem
- czy nawilża... nieee, raczej w drugą stronę, skórę wrażliwą wysusza troszeczkę
- super wydajna, kupiłam ją w tym samym czasie co wyżej opisany żel i prawie już go nie ma, a pianka wygląda tak jakby nie była w ogóle ruszona! 
- Rossmann, cena, około 10 zł






mój ulubiony wiersz...



MY Z DRUGIEJ POŁOWY XX WIEKU

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości










poniedziałek, 5 marca 2012

Coś dla siebie


Hej wszystkim :)
Tydzień aż tutaj nie zaglądałam z przyczyn osobistych, ale już jestem i obiecuje sobie, jak i Tym którzy czytają mój blog, że regularnie będę pisać :) 

I mamy poniedziałek, nie wiem gdzie ten czas tak goni ;(
Jako, że mam wolny dzień od szkoły postanowiłam zrobić coś dla siebie, a mianowicie małe, domowe zabiegi kosmetyczne :)


Zacznę od włosów dlatego, że właśnie siedzie z maseczką na głowie:D 
A składniki mojej maseczki to wszystko to co miałam pod ręką czyli:
- olejek rycynowy
- miód
- sok z cytryny
-żółtko
- maska z Waxa

Papkę nakładam na umyte włosy szamponem od L'oreal Paris, Elseve Total Repair 5, szampon wypełniający do włosów zniszczonych, pozbawionych życia.
Używam go pierwszy raz, także coś więcej napisze o nim w kolejnym poście.
Trzymam maskę około 1 godziny pod czepkiem i gorącym ręcznikiem, a jak nie mam żadnych zajęć to siedzę oparta o ciepły grzejnik ;), później ponownie myje włosy szamponem i nakładam odżywkę do włosów, dzisiaj akurat była to odżywka od Isany, intensywnie pielęgnująca.

Robię taką maseczkę w każdą sobotę, ale ostatnio nie było czasu wiec zrobiłam dzisiaj i jak dla mnie jest bardzo dobra :) włosy są bardzo lśniące, mięciutkie i takie lejące się :) 
Mimo, że tych składników "klejących"  jest trochę, jak miód czy olejek rycynowy, nie są one przeciążone, a wręcz przeciwnie:) są bardzo geste i przyjemne w dotyku.

Na twarz położyłam sobie maseczkę peel-off z wyciągiem grejpfruta, Efektimia

Przepraszam bardzo za wygląd saszetki, gdyż zdjęcie zrobiłam po użyciu.

Jest to wygładzająca maseczka w żelu. Jak producent twierdzi, złuszcza martwe komórki, wygładza drobne zmarszczki (mam nadzieje, że chodzi mu o mimiczne) ;), a także przywraca promienny wygląd skóry. Regeneruje naskórek, a prowitamina B5 łagodzi podrażnienia.

Dla mnie bardzo fajna, skóra nie była przesuszona, ani zbytnio nawilżona, w sam raz :D za to bardzo napięta, ale chyba o to chodziło, taki mały efekt liftingujący ;) ja akurat miałam bardzo podrażnioną skórę w okolicy brwi od depilacji i powiem szczerze, że bardzo mi pomogła, gdyż już skóra jest normalna ;)

Jeżeli nie posiadamy specjalnego pędzla do nakładania maseczek, tak jak w moim przypadku, to nakładanie maseczki będzie trochę trudne ;( całe opakowanie się klei, ogólnie ciężkość;( 
bardzo łatwo się ściąga z twarzy, gdyż po wyschnięciu nie myjemy twarzy, a ściągamy maskę własnymi rączkami ;)
Zapach trochę chemiczny, żaden zapach grejpfrutu ;( a szkoda, gdyż kocham słodkie, intensywne, owocowe zapachy! ;)

  • Rossmann, w promocji około 2,60 zł


A w najbliższym czasie postaram się opisać, Wam Kochani, kosmetyki, które zaczęłam używać ;)