wtorek, 11 września 2012

Alverde und Balea ;)

Cześć ;)
Odkąd zaczęłam interesować się więcej pielęgnacją włosów i wypatrywać nowości w kosmetykach  trafiłam na dwie niemieckie marki Alverde oraz Balea. Pierwsza mniej znana, druga już bardziej ;) Korzystając z okazji wyjazdu mojej siostry do Niemiec poprosiłam o kilka kosmetyków. I takim sposobem w mojej łazience zagościł olejek do włosów oraz serum z Alverde, a także maska z Balea od kuzynki, która mieszka w Niemczech ;) 
Jak wspomniałam wcześniej markę Balea miałam okazję poznać i przetestować w poprzednim roku, kiedy pracowałam za granicą. Osobiście uwielbiam kosmetyki tej firmy, jednak nie wszystkie. Wszystkim, którzy uwielbiają intensywne, mocne i słodkie zapachy polecam balsamy, szampony, żele pod prysznic oraz kosmetyki do pielęgnacji twarzy, które naprawdę działają. Moja mama również używała i nadal używa kremy na dzień i na noc do skóry dojrzałej i stwierdza, że są rewelacyjne ;)
Odżywek i masek tej firmy osobiście nie lubię. Charakterystyczny, intensywny zapach jest, ale o działaniu raczej nie ma mowy ;) 
Ogromną zaletą Alverde oraz Balea jest duży wybór porządnych oraz naturalnych kosmetyków za naprawdę niewielkie pieniądze ;) Jednak te niewielkie pieniądze wydajemy wtedy kiedy kupujemy za granicą w drogeriach DM, sprawdzając ceny w internecie, zdziwiłam się, że są często za wysokie. 

Poniżej kilka słów na temat olejku, serum oraz maski ;)


Kosmetyki Alverde nie zawierają konserwantów, silikonów, olejów mineralnych, emulgatorów PEG, oparte są na roślinnych składnikach z kontrolowanych upraw. To chyba najlepsza wiadomość na osób, które całkowicie wyeliminowały silikony z pielęgnacji swoich włosów ;)


Olejek do włosów migdał i argan. 


" Olejek rewelacyjnie regenerujący zniszczone włosy. Dzięki zawartości oleju arganowego, wyciągu z migdałów oraz ekstraktu z korzenia łopianu olejek odżywia skórę głowy oraz sprawia, że suche i łamliwe włosy stają się odpowiednio nawilżone i odzyskują jedwabisty blask. "




Konsystencja oczywiście oleista, jednak nie jest on ciężki i gęsty, raczej lekki olejek, który łatwo aplikuje się dlatego nałożony na suche końce włosów nie obciąża ich.



Olejek jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość aby całe włosy były naolejowane od czubka głowy aż po same końce ;)

Pojemność: 50 ml
Olejek może być nakładany na różne sposoby. Na suche włosy oraz skórę głowy i pozostawiony na całą noc, po umyciu szamponem nałożony na mokre i oczyszczone włosy na 2 godzinki i następnie zmyty, oraz jako zabezpieczenie na końcówki włosów. W każdym przypadku sprawdza się rewelacyjnie ;)
 Bardzo wygodna pompka, która ułatwia nałożenie olejku ;)

Osobiście pokochałam! ;)
- olejek cudowanie nawilża włosy oraz końcówki, które są mięciutkie i miłe w dotyku
- brak puszącej się czupryny, lecz wygładzone i miękkie włosy
- świetny do zabezpieczania samych końcówek oraz przed prostowaniem włosów ( u mnie sprawdził się doskonale gdy moje włosy zostały potraktowane prostownicą kiedy szłam na wesele)
- nie obciąża włosów
- lekko zmywa się podczas mycia 
- nakładany na skórę nie podrażnia jej
- ma przyjemny zapach, lecz ja nie wyczuwamy zapachu migdałowego, a raczej nutkę mięty ;)

Wady? Oczywiście dostęp do olejku, a także polska cena ;)



Serum do włosów suchych i zniszczonych



"Rewelacyjne odżywcze serum do włosów. Dzięki specjalnym składnikom serum zapewnia szorstkim i przesuszonym końcówkom głębokie nawilżenie. Olejki z winogron i z awokado pielęgnują, wygładzają i wzmacniają wymagające i łamliwe włosy." 

Pojemność: 30 ml
Konsystencja rzadka, koloru białego. Zapach przyjemny i świeży  tak jak w olejku z nutką mięty ;)
Serum posiada również wygodną pompkę, która ułatwia aplikacje. Jest wydajne, niewielka ilość roztarta w dłoniach wystarcza na zabezpieczanie końcówek. 

Działanie: 
Jakieś 3 tygodnie temu postanowiłam na moich włosach zrobić sobie blond pasemka. Oczywiście udałam się do fryzjera. Pasemka są bardzo cieniutkie i robione były co druga warstwa, jednak i tak pozostawiły małe spustoszenie na włosach. Stały się cieniutkie i takie jakieś piórkowate. I wtedy akurat siostra przywiozła mi serum, które od razu użyłam. Przede wszystkim końcówki po farbowaniu nie rozdwoiły się ani nie łamały! Mimo zastosowanego rozjaśniacza na moich włosach, końce w dotyku są miękkie, gładkie i wręcz takie śliskie ;) Jeżeli po drugim farbowaniu, które będzie za 2 miesiące, końce włosów będą nadal w takim stanie to uznam serum za mój KWC ;)

Brzoskwiniowa maseczka do włosów.


Jej zadaniem jest wygładzić i dodać blasku włosom. Również jest kosmetykiem, który nie zawiera silikonów.


Konsystencja dość rzadka, jednak aplikacja nie jest wcale taka straszna jak mogłoby się wydawać ;)
Jeżeli chodzi o jej działania to wcale dobrze się nie spisała. Po zmyciu włosy są troszkę wygładzone, jednak gdzieniegdzie końce odstają od całości. Wcale nie nabłyszcza, lecz trochę nawilża. Maska o średnim działaniu, bardzo podobna w działaniu i konsystencji do maski Gloria. 



Pomimo tej maski nadal uwielbiam Balea, a już niedługo dowiecie się dlaczego ;)




Paaa ;)